Discussion about this post

User's avatar
Beatrix’s diary's avatar

Czytam ten tekst i widzę tak wiele podobieństw, bo chociaż mam pracę na etacie, to przeżywam to wszystko co ty. Lubię swoją pracę, a mimo to artystyczna część mnie nie jest zadowolona, jestem po niej zmęczona, nie mam czasu i chęci na coś innego poza nią (pracą). Staram się robię ale jest to trudne. Czuję stres za kapitalistyczną wersję siebie. Czuje jednak, że to co tu napisałaś ma ogromne znaczenie "sukces to wyregulowany układ nerwowy i trudno się z tym nie zgodzić". A mi wyregulowanie, mimo wszystko, daje stały dochód i poczucie bezpieczeństwa. W domu wpajano mi, że pracę trzeba mieć, w pracy muszą widzieć, że pracujesz i zawsze masz się starać. Tylko czy to nie zatraca tej wrażliwej mnie, czy nie dlatego cierpię? Nie wiem, ale staram się to wszystko zbalansować. W sierpniu mam 27 lat, trzydziestka się zbliża, a ja jestem sama. A tak cholernie chciałabym budzić się przy kimś i dzielić z tą osobą doświadczenia. jednak też staram się doceniać każde swoje doświadczenie i chwile. Wiem, że to jak postrzegam świat jest zaletą, że to wszystko mogę czuć i z tego czerpać. Ale.. to tez ciężar. Dziś wrzuciłam tu pierwszy tekst, bo wszystkie gwiazdy na niebie mówią mi że musze regulować swoją emocjonalność właśnie w ten sposób. Może dzięki temu osiągnę w tym specyficznym świecie balans? Będę próbowała. Dziękuję za twój tekst. Jak zawsze skłania mnie do refleksji. Do porównania myśli. edit: Zapomniałam dodać, bo pisałam to dwa razy. Dziewczyny to serial, który kocham i utożsamiam się z Hanną. Każdy kto go oglądał chyba ma takie same doświadczenia i odczucia względem postaci. Ich się nie da czasem lubić, dostajemy raz po raz paletę "potocznie" nieakceptowalnych zachowań. Jednak czuję że takie właśnie jest życie. popełniamy błędy I chociaż mam wielu wspaniałych przyjaciół, znajomych i ludzi wokół od których czerpię co najlepsze, to często nie jestem w stanie zrozumieć czyjegoś zachowania i to też jest okej ;), ale nad tym aż tak się nie skupiam oddalam to nie analizuję aż tak. Ale myślę, że to też dlatego, że swoje własne życie, wybory a nawet myśli analizuję z każdej dosłownie strony i oceniam się bardzo krytycznie, więc do innych często podchodzę łagodniej niż do siebie.. Nie muszę, wszystkiego rozumieć, być idealna, chodzi o proces.

Jarek's avatar
Mar 6Edited

Tylko po czterdziestce nie jest łatwiej.

Chociaż ja przekraczając czterdzistkę, czyłem się lepiej nie po przekroczeniu trzydziestki.

No posts

Ready for more?