Doświadczyłam przemocy secksualnej. Ty tez? To prawda, że najczęściej doświadcza się jej ze strony kogoś całkiem bliskiego. To raczej nie postać w ciemnej uliczce, żaden imigrant, żadna kosa pod żebrami ani lufa przyłożona w lędźwia. W moim przypadku kilkukrotnie był to znajomy, kolega, z którym rozumiałam się całkiem dobrze po polsku, oczywiście dopóki nie powiedziałam „nie”. Nie rozumieli nawet, jeśli powtarzałam „nie” i „nie” w kółko, jakby każde kolejne tylko tracilo na wartości, zamiast wzmacniać odmowę. Zdarzyło się, ze i ja zmeczona sytuacją, przestawałam wierzyć w swoje „nie”, bo zaciśnięcie zębów i zapomnienie wydawało się być „bezpieczniejsza opcją”. Byłam we własnym domu, nie miałam dokąd uciec. Raz uciekłam do pokoju mojej współlokatorki, ale powiedziała, że dzięki temu wkręcimy się w fajne towarxystwo i co mi szkodzi. A ja do dziś trzęsę się na to wspomnienie.
Powiedziałam to innemu koledze w zaufaniu, a on rozpowiedział to wszystkim znajomym i spytał czemu nie pójdę z tym na policję. Po pięciu latach. A kto by mi uwierzył? Miałam 20 lat, a on 30 albo i więcej. Nigdy mi nie powiedział ile dokładnie ma lat. Zdarzyło się, że pod wpływem alkoholu nie byłam w stanie zareagować inaczej. Po prostu byłam nieprzytomna, śpiąca, bez kontroli nad własnym ciałem, bez pełnej sprawności umysłowej. od lat już nie piję. Innym razem zaprosiłam kolegę z innego miasta, żeby u mnie przenocował. Chcieliśmy uprawiać secks, ale był zbyt zestresowany cała sytuacją. Zdarza się. Nie byłam zła. Odstresował się dopiero, kiedy już spałam. Zanim zdazylam otworzyć oczy, położył się na mnie i westchnął „wiedziałem, że szybko pójdzie”. Dopiero dwa dni później zdobyłam się na odwagę, żeby powiedzieć mu, że to co zrobił to gwa*t. „Przecież nie jestem qgwalcicielem, jestem przeciwko”. Obraził się i wyszedł. Wrócił kiedy spałam, obudził mnie, a ja musiałam mu wszystko na spokojnie wytłumaczyć. Powiedział, że jest w szoku i że jest szansa, że to nie pierwszy raz w jego życiu, kiedy przekroczył czyjeś granice, ale o tym „nie wiedział”. Najgorsze jest nawet nie to, ze takie historie nie są zgłaszane, ale to, że sprawcy często nawet o nich „nie wiedza”. Raz napisałam już posta o gwa*cie i chłopak, o którym był tekst zorientował się po latach, ze chodzi o niego i przeprosił. Dzisiaj ma podcast obśmiewający toksyczna męskość. Drugi nigdy nie przeprosił, tylko powiedział „w życiu każdego mężczyzny przychodzi taki dzień, ze podobają mu się dziewczyny w wieku własnej córki”. Miałam 19 lat. On był starszy niż moi rodzice i załatwił mi prace marzeń w swoim teatrze. Do dzisiaj widuje go czasem w telewizji jako lewicowego bohater, który ściga przemoc i ksenofobie w tym kraju

Bardzo mi przykro. Ściskam cię mocno. Dziękuję za ten tekst.
Wow. Naprawdę mnie to dotknęło. Bardzo ci współczuję, nie wyobrażam sobie nawet jaka to musi być trauma. Myślę że zdecydowanie za mało się o tym mówi, ale nie mówi w stylu "powiedz nie gdy będzie za blisko" bo często można myśleć "dobra to kolega trochę bliżej może stać, nie róbmy afery". Ja myślę że w sytuacji napastowania też miałabym z tym trudność...